Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

 


 Po weekendzie spędzonym w domu rodzinnym, wróciłam do Gdańska z bólem głowy. Miałam ochotę się  wyłączyć, przespać i wrócić do życia, jak już wszystko się poukłada. Byliśmy z Leszkiem u pewnej pani w sprawie  sali weselnej. Zaczerpnęliśmy wielu konkretnych informacji. Co innego, gdy myśl o ślubie snuje się jak odległa w  czasie mara, a wszystkie wyobrażenia są jak wprost wyjęte z bajki, co innego gdy zakładając, że będzie ciężko,  dowiaduję się, że będzie trzy razy gorzej niż przypuszczałam. Dokładnie trzy razy gorzej, nie mniej nie więcej. Pod  nos dostałam umowę, ,zobaczyłam cyfry, mnogość cyfr i wtedy dotarło do mnie jak  bardzo to zbliżające się  zdarzenie staje się realne. Taki niebiański strzał w twarz. Dziś rano szacując wydatki, te niezbędne, dostałam  zawrotów głowy, po raz pierwszy na oczy widząc taką sumę pieniędzy. Wątpię, że w całym moim życiu łącznie,  przeszła mi taka  kwota przez ręce. Zastanawiam się, czy będzie nas stać, inaczej, wiem, że nas nie stać, pytanie,  czy dostaniemy wystarczające  wsparcie...czy będzie trzeba wszystko odwołać. Nie wyobrażam sobie  odwoływania wesela, temu przecież towarzyszy taki wstyd... że  wszystko umówione, każdy wiedział i tak dalej...  Zdaję sobie sprawę z tego, co jest najważniejsze i czym należałoby się przejmować  najbardziej, ale nie byłabym  sobą, gdybym nie martwiła się też o te drobiazgi, albo rzeczami, które mogą się wcale nie wydarzyć.  Jak to gdzieś  wyczytałam: "Drobiazgi, drobiazgi są najistotniejsze!... Bo nic, tylko drobiazgi zawsze i wszędzie człowieka gubią..."  ~Fiodor Dostojewski

 

Zawsze lepiej być przygotowanym na każdą okoliczność. Niedługo pojedziemy podpisać  umowę z właścicielką  sali, i, że tak powiem, kości zostaną rzucone. Miało być kameralnie, z małą liczbą uczestników, wyszła stuosobowa impreza, z której  nie jesteśmy w stanie wykluczyć już nikogo, bo wszyscy są ważni. W składzie wyłącznie najbliższa rodzina. Zasmuciłam się trochę, że  inne plany będę musiała odłożyć na za dwa lata. Tak zwane określanie priorytetów...

 Ale nie jest jeszcze tak źle, żeby nie mogło być lepiej. Zostało mi jeszcze trochę optymizmu. Nie ma rzeczy niemożliwych, są tylko nieprawdopodobne.

 

 

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież