Święta Wielkanocne spędziłam poza domem z rodziną. Wyjechaliśmy sobie na kilka dni, żeby odciąć się od tego co mamy na codzień i przeżyć ten czas jakoś bardziej... bardziej wspólnie, bardziej razem. Z początku nie chciałam nigdzie się ruszać, bo i tak mało czasu spędziam w domu rodzinnym i nie podobało mi się przełamywanie naszych małych tradycji, ale przyznam się szczerze, nie miałam racji, było wspaniale. Leszek niestety nie mógł być tam ze mną, wyjechał ze swoją rodzinką. Staraliśmy się jak najczęściej do siebie pisać i dzwonić, żeby aż tak nie tęsknić i stworzyć chociaż imitację wspólnych Świąt Zmartwychwstania.