Takiego pięknego weekendu już dawno nie miałam. Latam po domu cała w skowronkach  ciesząc się z względnie małych rzeczy :) Byłam na przykład w kinie z Leszkiem i przyjaciółmi na "Szybkich i wściekłych 7" już dawno nie przeżywająć tak mocno wszystkich akcji. Warto go zobaczyć na dużym ekranie. Albo jeszcze lepiej- rozejrzeć się po sali w trakcie projekcji i popatrzeć na twarze oglądających. Uśmiałam się niemal do łez. Dziewczyny to jeszcze jeszcze, ale faceci tak napinali mięśnie jakby sami grali w filmie, haha, zgrywali niezwykłych twardzieli. 

Niedzielnego spaceru nie przebije nic. Śliczna pogoda, trzymanie się za rękę, nasze rozmowy... ah taka ze mnie stara babeczka, a dalej mam motylki w brzuchu, normalnie wstyd :p Typowa romantyczka. Odwiedziliśmy też cmentarz i mamę Leszka, do której nie mamy za wiele okazji zajrzeć. Zauważyłam również dzieki temu, że się przeszłam po mojej dzielnicy wiele ciekawych miejsc do fotografowania. Zwiedzanie Gdańska (,czyli póki co oglądanie okolic mojego domu) part 1; Done. :) 
       

 

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież