Weekend majowy spędziłam ze znajomymi w domku na działce nad jeziorem. Martwiłam się, czy nasz zaplanowany grill i cała reszta w ogóle wypali, bo pogoda nie zapowiadała się najlepiej. Całe trzy dni miało padać i być zimno.

Na początku pierwszego dnia wyjazdu trochę posprzeczałam się z narzeczonym przez co cały entuzjazm spowodowany myślą o kilku dniach odpoczynku i relaksu gdzieś się ulotnił. Ponadto do tego przyczynił się również ciągnący się konflikt ze znajomymi, z którymi mięliśmy spędzać tam wspólnie czas. Spotykając się z nimi nie miałam pojęcia, jak zaczniemy ze sobą rozmawiać. Na szczęście wszyscy milcząco podjęliśmy decyzję o tym żeby przeżyć ten czas normalnie, jakby nic się nie stało. Nasze niesnaski odłożyliśmy na bok i wróciliśmy do dawnych relacji. Dawno już się tak nie uśmiałam jak podczas tych czterech dni. Pogoda też miło zaskoczyła, bo nawet jeśli wiał zimy wiatr, to słońce które co jakiś czas wychodziło wynagradzało, te kilka warstw ubrań które trzeba było założyć. Deszcz trochę popadał, ale nie było tak, żeby nam w czymś przeszkadzał.

Co mogę więcej powiedzieć? Pyszne jedzenie, picie, doborowe towarzystwo, mile spędzony czas, w pięknym otoczeniu. 

Dziękuję.             

 

 

 

                                  

   

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież