Dostałam swoje pierwsze zlecenie w życiu w zeszły piątek. Robiłam zdjęcia na uroczystości szkolnej w Skarszewach. Pierwszy raz robiłam zdjęcia podczas imprezy "na żywo". Tego samego dnia tuż przed rozpoczęciem wydarzenia dostałam do ręki profesjonalny sprzęt i instrukcje w postaci: "kopa na szczęście". Ani trochę nie znałam aparatu, który trzymałam wówczas w dłoni, co dopiero mówić o podłączonej do niego lampie. Przez cały czas improwizowałam. Dopiero pod koniec imprezy miałam czas, żeby pobawić się ustawieniami i poprawić jakość zdjęć. Fotkami nie za bardzo mogę się pochwalić natomiast jedno zasługuje na uwagę- zdobywanie doświadczenia. Tyle co wtedy się nauczyłam, nie nauczyłam się już dawno.


Zasada numer 1 to zasada którą powinnam sobie nucić podczas każdego wdechu i wydechu. Fotografa nikt nie widzi, fotograf nikomu nie przeszkadza, fotografa wszyscy bardzo lubią (z małymi wyjątkami). Jakoś opornie idzie mi przyswajanie tej zasady.
Zasada numer 2 im bardziej kombinujesz tym bardziej interesujące wychodzą zdjęcia, na ogół.
Zasada numer 3 beznadziejnie robi się zdjęcia ludziom, którzy w porywie entuzjazmu, nie kryjąc się z uczuciami, ostentacyjnie sobie ziewną.
Zasada numer 4 jeśli masz możliwość, zdemontuj dach na sali na której robisz zdjęcia, bo lampa zepsuje ci każde zdjęcie
Zasada numer 5 całuj stopy każdemu kto pozuje ci do zdjęcia, a nie ucieka przed tobą w popłochu nie bądąc świadomym możliwości photoshopa
Zasada numer 6 spodziewaj się, że kiedy będzie niepowtarzalna okazja uchwycenia ulotnej chwili, twój aparat akurat dostanie świra
Zasada numer 7 pamiętaj o tym, że w chwili największego skupienia w celu ustawienia dobrego kadru, pod twoimi stopami materializuje się wiele niebezpiecznych przedmiotów jak na przykład kable bądz mini wzmacniacze, które wchodzą pod twoje drepczące nogi, zmierzając urzeczywistnić swój niecny plan popsucia zdjęcia, odcięcia prądu na imprezie i twojego upadku dosłownego i w przenośni ;)
Zasada numer 8 baw się dobrze i nie przejmuj się innymi zasadami, może poza tą pierwszą ;)

Powiem tak, nie czuję powołania do wykonywania fotografii reportażowych, ale nie przeszkadza mi to. Nie jest to zbyt twórcze i inwencyjne zajęcie lecz można powiedzieć, że zaskakuje i skłania do odnajdywania się w przeróżnych sytuacjach, które zaserwują ci nieprzewidywalni ludzie. Świetne doświadczenie. Po powrocie do domu miałam siłę powiedzieć tylko jedno słowo: spać. ;)

           

Komentarze  

+1 #1 Leszaa 2016-02-11 22:24
Świetne zdjęcia ;) Pozdrawiam ;)
Cytować

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież