homebook.pl

Nie jest to już czcze pragnienie, delikatne i kruche właśnie jak domek z kart, które na każdym zakręcie jakie pojawia się na drodze urzędowej, administracyjnej czy biurokratycznej, może lec w gruzach, ale twarde marzenie w trakcie realizacji na prostej drodze do spełnienia. O czym mowa? O domku z nieba, innymi słowy mieszkaniu o którym pisałam tutaj 14 kwietnia zeszłego roku. Myślałam, że będzie trzeba wynajmować pokój, gdzieś na przedmieściach Gdańska. Spodziewałam się, że będziemy się cisnąć w jednej izbie we dwoje ze wspólokatorami za ścianą. Stało się inaczej. :) Dostaliśmy kredyt o który trzeba było trochę zawalczyć na nowe deweloperskie mieszkanko w okolicach Gdańska. Będziemy mogli je urządzić od początku do końca. Po naszej myśli. Ma nie około dziesięć metrów kwadratowych, ale sześć razy tyle! Cieszę się z każdego pomieszczenia jakie w nim jest, a jest w ich sumie pięć (trzy pokoje, łazienka, wc), z balkonu, nawet z malutkiej komórki w piwnicy. Na samą myśl o windzie mieszczącej dwa rowery i zamykanym garażu dostaje dreszczy. Kiedy tylko wyobrażam sobie, co w przyszłości wstawie do mojego salonu chodząc po sklepach meblowych, mam motylki w brzuchu, a na mojej twarzy pojawia się niezmywalny, szczery do bólu, pełny uśmiech. Skacze z radości na myśl o tym, że w przyszłym roku jak dostaniemy do niego klucze, chwycimy się razem z moim, wtedy już mężem za ręce i przekroczymy razem próg do wspólnego własnego mieszkania, miejsca, które będzie w przyszłości będzie tętniło życiem, śmiechem, łzami, huczało od prac wykończeniowych, potem od prac domowych. Wystarczyło tylko pewnego spokojnego wieczoru w pokoju na łóżku przy słabym świetle lampki biurkowej, w ciszy charakterystycznej dla mojej tymczasowej stancji, gdzie słychać było tukot jadących nieopodal tramwajów, wyszeptać na modlitwie prośbę o to by Bóg zaopiekował się nami, mną i moim narzeczonym i z ufnością wierzyć zamykając oczy i chyląc głowę do poduszki, że nie ma się już o co martwić. On już wszystko załatwi. Zrobił to niesamowicie.

Teraz patrzymy razem z ukochanym jak powstaje nasz przyszły dom. Przewspaniały widok. Z dnia na dzień obserwujemy jak budynek pnie się piętro po piętrze coraz wyżej, w otworach ściennych pojawiają się okna, surowa tekstura pustaków zostaje pokryta styropianem, docieplona. Nasz przyszły azyl rośnie w oczach.