Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

 

       

 

PRZYGOTOWANIA

 

 

 

 

 #1 BIEL ZAREZERWOWANA DLA MNIE- WSTĘP

        Sprzed budynku, w którym kończyłam makijaż, zabrał mnie samochodem tata. Gdy wsiadałam mój wygląd skwitował "Ale jesteś zmalowana". Nie wiedziałam czy to po "tatowemu" "wyglądasz pięknie" czy "cudownie" czy że woli mnie bardziej naturalną, ale w tamtej chwili robiłam wszystko żeby niczego nie rozkładać na czynniki pierwsze. To się zazwyczaj źle kończy, a przecież w ten dzień obiecałam sobie nie myśleć za dużo :P Uśmiechnęłam się do swojego odbicia w lusterku, zapytałam co robi rodzinka w domu, a dalsza droga była już tylko uspokajającą pogawędką z tatą.

        Mama właśnie kończyła obiad i zaproponowała, żebym zjadła z nimi, ja jednak zupełnie nie miałam na niego ochoty. Dom dopiero budził się do życia, wszyscy leniwie snuli się po pokajach, bracia latali jeszcze w piżamach. Poszłam doszlifować po mojemu drobne elementy wyglądu. Tu podkreśliłam brwi, zmieniłam kolor szminki, przymierzyłam z ciekawości kolczyki. Rodzina w tym czasie w stoickim opanowaniu spożywała obiad. Skąpletowałam torebkę; spakowałam plasterki, zapasowe rajstopy, szminkę i mase innych kosmetyków "na wszelki wypadek", które z kolei okazały się nie potrzebne, zapasowe pary butów, w skrócie wszystko co wpadło mi w moje przezorne rączki. Tak à propos biżuterii, kupiłam ją w piątek tuż przed zamknięciem sklepów, dzień przed ślubem. To było czyste szaleństwo ;)

W pewnym momencie zadzwonił do mnie przyjaciel, chciał wyjść ze mną na chwile na świeże powietrze, a że wszystko miałam przyszykowane i miałabym czas na myślenie, z wielką ochotą przyjęłam to zaproszenie. Ledwo wyszłam z domu, zaczęły się telefony, gdzie jestem i że mam się spieszyć bo fotografowie i kamerzysta są już na miescu. Obeszliśmy niewiele ponad mój dom i po krótkiej chwili byłam spowrotem w mieszkaniu. Rzeczywiście,  cała ekipa była już gotowa, każdy pod pachą miał swój sprzęt. W tym oto momencie, krótko po przywitaniu zrobiło się bardzo niezręcznie. Akurat nastał przestój w jakimkolwiek działaniu kogokolwiek i z braku lepszego zajęcia, usiedliśmy wszyscy przy stole. Dopiero przeszło godzinę później przyszła świadkowa Asia i można było zacząć dalszy ciąg przygotowań. W między czasie aby zabić najgorsze stadium gościny, czyli sztywniacką ciszę, każdy ratował sytuacje jak mógł. Mój tata wskrzesił na nowo nieśmiertelne opowieści o mojej i mojej siostry żywiołowej naturze. Ja, woda ona, ogień oraz wiele tradycyjnych, ponownie odgrzewanych anegdot z naszego dzieciństwa. Mama stawiała na stół wszystko czym możnaby wypełnić sobie usta, jej pyszne wiekopomne ciasto, kawę, herbatę, wodę, soki. Moja siostra siedziała wyjątkowo cicho, pewnie martwiąc się jak wypadnie po raz pierwszy idąc z chłopakiem na rodzinną imprezę, natomiast moi bracia urządzili standardową popisówę. Ja mówiłam o wszystkim i o niczym, sama już nie pamiętam. Koniec tego ciekawego spotkania zarządził dzwonek domofonu.

 

       

Przyjechała Asia, zaczęła się cała sesja. Najpierw ubrałam buty wychodzone tydzień wcześniej, zabezpieczone milionem wkładek, pasków które na nic się zdały, i tak po pół godzinie miałam już pierwszy odcisk, potem sukienkę z którą było trochę zabawy przy jej kształcie, zapięciach i guziczkach, na końcu welon i dodatki. Byłam gotowa. Mówiąc dokładniej, wystrojona. Gotowa jeszcze nie, bo znowu zabrakło punktów programu, nagle stałam się bezrobotna. Było jeszcze sporo czasu do błogosławieństwa zatem usiedliśmy znowu przy stole. Nie mając nic do roboty, o zgrozo zaczęłam myśleć. Stresowałam się, czemu jescze nie ma Leszka i przychodziły mi różne scenariusze do głowy. Zrobiło mi się ciepło i duszno, zaschło w gardle. Zaciśnięty żołądek wołał o ratunek. Z zewnątrz ostoja spokoju, w środku panika.  Po etapie paniki przyszła kolej na zdenerwowanie. Myślałam sobie w głowie, dlaczego Leszka jeszcze nie ma, czemu tak olewacko podchodzi do tego wydarzenia, czemu zostawia mnie samą w domu z bandą nieznanych mi ludzi, którzy rzucają mi zniecierpliwione spojrzenia nie mając już nic ciekawego do fotografowania. Chdziłam w tę i spowrotem po domu, zaglądając w każdy kąt, bo a nóż znalazłoby się dla mnie jakieś zajmujące zajęcie. Znowu poprawiłam makijaż. Sprawdziłam piąty raz, czy niczego nie zapomniałam. Odchaczyłam w głowie wyimaginowaną listę niezbędników. Kartki ze spowiedzią, dokumenty, obrączki. Wszystko było. Raptem podeszła do mnie Asia z przerażoną miną mówiąc, że zapomniała dowodu osobistego. Jednocześnie rozwiązując ten ważny problem próbowałyśmy zawiązać poły jej hustki, w której chciała wystąpić w kościele. Tak się zaabsorbowałam tym faktem, że zaskoczył mnie kolejny sygnał domofonu. 

    

To on!  Z bukietem kwiatów dla mnie. Byłam cała uradowana. Nieoczekiwanie, wszystkie złe emocje mnie opuściły. Widziałam tylko jego i nie mogła powstrzymać uśmiechu. Znowu czułam się radoście, spokojnie, swobodnie. Byłam przy nim.

 

 

 

Komentarze  

+2 #2 Twój Kwiatuszek :D 2016-09-06 18:29
Jeden dzień ( właściwie w tym poście pewnie jakieś max 2h) a opisany tyloma barwnymi epitetami, mieszanką uczuć i sytuacji, że można zacząć rozumieć co czuła Panna Młoda TEGO DNIA. Kochana czekam na dalszy rozwój akcji :D Buziaki :*
Cytować
0 #1 Twój Kwiatuszek :D 2016-09-06 18:26
Jeden dzień ( właściwie w tym poście pewnie max 2 godziny) a opisany tyloma barwnymi epitetami, mieszanką uczuć i sytuacji, że można zacząć rozumieć co czuje Panna Młoda TEGO DNIA :) czekam na rozwinięcie, bo zapewne to dopiero wstęp. Buziaki :*
Cytować

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież