Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Kolejna wizyta u lekarza na nowo wzbudziła we mnie radosne uczucia. Dowiedziałam się, że dzieciątko się zdrowo rozwija i rośnie jak na drożdżach. Ma już około siedem centymetrów. Tym razem poszłam z mężem, żeby zobaczył kogo tam ze mną zmontował. Widać, że był przejęty. Nie wiem czy z tych emocji czy z jakiego innego powodu, ale przez długi czas nie mógł dostrzec naszego maluszka. "Same mrówki na ekranie, gdzie jest nasza legenda?" ;) 
Usłyszeliśmy pędzące bicie niewielkiego serduszka i zobaczyliśmy jak nasze dziecko macha do nas mikrorączką. Co prawda Leszek przeoczył ten moment, na szczęście sprzęt pozwolił cofnąć się o kilka sekund w czasie. To był całkowicie ukształtowany mały człowieczek. Byłam nim zachwycona, ale wiecie co z drugiej strony mnie martwiło? To badanie normalnie miało za zadanie wykryć symptomy Zespołu Downa i jak to pani ginekolog ładnie określiła decydować o ewentualnej terminacji ciąży. Dla nas oczywiście była to sposobność do podziwiania tego cudu, pierwsze kontakty. Nie przeszło mi przez myśl, żebym mogła go zabić pod jakimkolwiek pozorem, ale są ludzie, którzy na pewno się nad tym zastanawiali w takiej sytuacji i ta myśl, gdzieś psuła mi tą pełnie radości z tej chwili. Pani doktor doskonale wiedziała, do czego wykorzystujemy to badanie i cieszyła się z nami, wszystkim czego byliśmy świadkami. Do tego stopnia się z nami utożsamiając, że mówiąc o dziecku nazywała siebie ciocią. Uspokoiła mnie, a przede wszystkim Leszka, że mój spadek wagi nie jest niczym groźnym i że na razie dziecko korzysta z moich rezerw energetycznych (widocznie miałam ich sporo, że ubyło mi ponad 2kg ;) Każdy aspekt przez nas poruszany komentowała pozytywnie, toteż zdecydowałyśmy się odstawić lekarstwa. 

 

Co do burzliwej ostatnio sytuacji na uczelni, rozwiązała się pomyślnie. Mój sposób na załawienie wszystkiego pokojowo sprawdził się w stu procentach. :) Studiuję dalej. Teraz mam trochę inne zmartwienia, bo przez moje poranne rewolujce poopuszczałam sporo zajęć. 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież