Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Wiadomo, że łatwiej skarży się na to, co przeszkadza i uwiera. O tym łatwiej się pisze i mówi. Chcielibyśmy aby ciężar, przeszkód spadł z naszych barków i abyśmy mogli cieszyć się spokojem, który jest dla nas tak łatwy, wygodny i naturalny, że rzadko go zauważamy. Spokój jest zbyt cichy, by dać o sobie znać, zbyt przyjemny. Dlatego, gdy przychodzą trudności, "krzyczymy" by ktoś nas usłyszał i nam pomógł, kiedy jest miło, cieszymy się tym w ostoi naszej duszy. Nie zawsze, nie wszyscy, ale niektórzy tak jak ja. Udało mi się jednak zauważyć przyjemności płynące z bycia w tym nadzwyczajnym stanie. Czasem nawet zostawałam miło zaskakiwana. Przełamię gorzką passę wyżaleń i napiszę o jasnej stronie "ciężaru" i "brzemieniu" noszenia dziecka jakim jest również stan błogosławiony, trwanie przy nadziei i oczekiwanie. W oczy rzucają się wydarzenia bardzo przykre i bardzo miłe. Dziś będzie o tych drobnych.

 

Od kiedy zaszłam w ciążę mam wiele przeczuć i przeświadczeń, których nie potwierdzę naukowo. Wiem, że to co napiszę możecie odebrać jak ostatnio lekarz, któremu żaliłam się na problemy z nieregularnym biciem serca. Mówiłam o moich uczuciach i w sposób nieprzemyślamy je wyrażałam tak, aby on mógł się najmocniej jak to możliwe wczuć w to, czego doświadczam kiedy dochodziło do arytmi. Tłumaczyłam, że czuję w pewnym momencie jak moje serce nagle przestaje bić, pojawia się pewna duszność, jakby brak powietrza, następnie faza ta przechodzi w coś w rodzaju nagłego wyrzutu krwi i przyspiesza mi bicie serca. Podkreślam, że opisywałam wrażenie, nie to, co faktycznie miało miejsce i opisałam to, tak jak potrafiłam, natomiast lekarz przyczepił się do tego, że nie jestem w stanie wyczuć zwolnienia akcji serca uraczając mnie tym samym ironicznym uśmieszkiem i zwalił wszystko na ciążę, chociaż z pięć razy podkreślałam, że takie sytuacje zdarzały się na długo przed ciążą, a w ciąży jedynie się nasiliły. Poczułam się zlekceważona i ośmieszona, gdyż potem wystosował więcej uwag na temat mojej znajomości medycznej. Układ krwionośny to nie mój konik, zgadzam się, nie wystawiałam też sobie diagnozy aczkolwiek tylko i wyłącznie relacjonowałam odczucia. Nie chciałabym, żeby ktokolwiek czytając wpis myślał na tej samej zasadzie. "To niemożliwe, że ona tak czuła". Tylko wyobraził sobie sytuacje, w których rzeczywiście tak czułam traktując to mniej dosłownie, bardziej metaforycznie. Jak na przykład to, że w niektórych momentach jestem głodna ja, a w niektórych dziecko. W niektórych momentach zaspokajam swój głód, a w niektórych głód dziecka. Ten pochodzący od dziecka czuję wyraźniej, trochę jakby miał się skończyć świat, jak nie zjem tego, co sobie zażyczył. Mój żołądek związuje się wtedy w supełek i zacieśnia tak mocno, że aż piecze. Gdy zaspokoje głód maleństwa, czuję się błogo, w moim brzuchu robi się spokojnie. To ono bywa powodem moich brzusznych rewolucji i mówi mi o pewnych rzeczach w  fascynujący sposób. Uczymy się komunikacji już na tym etapie. Zdarza się, że czuję jakby ktoś robił w moim brzuchu ewolucje w wodzie, skakał, biegał i machał wszystkimi członkami. Nie jest to zbyt przyjemne. Skutecznie zwraca ono moją uwagę, a moim odruchem jest gładzenie brzucha, jakbym gładziła dziecko i starała się je uspokoić. Ciekawe jest to, co następuje dalej. Wszystko to, co dotychczas czułam ustaje, zapada "cisza", a mi jest znowu błogo. Nie wiem na jakich zasadach to działa, ale dla mnie to piękne i niezapomniane chwile, tak realne jak życie, czas i przemijanie i jednakowo subiektywne delikatne i nieopisane. Nazwałabym to po prostu narodzinami macierzyństwa. 

 

USPOKAJAJĄCY DOTYK MATKI

Niedawno miała miejsce podobna sytuacja związana z uczuciami pochodzącymi "z brzucha". Siedziałam sobie u mojej siostry w pokoju i prowadziłyśmy sobie fajną siostrzaną rozmowę. Byłam wygodnie usadowiona w jej fotelu na kółkach, nieznacznie odchylona i odprężona kołysałam się delikatnie. W pewnym momencie moja siostra krzyknęła w kierunku buszującego obok kota, który gdzieś obok czaił się by pogryźć jej nową torebkę. Jestem przyzwyczajona do jej donośnego głosu, który nie zrobił na mnie wrażenia lecz widocznie był czymś nowym dla maleństwa, bo od brzucha w górę poczułam przesuwający się przenikający lęk. Kilka czułych ruchów ręką bezpośrednio po skórze w okolicy pępka i uczucie momentalnie znikło. Niesamowite.

Staram się delektować każdym dniem, wsłuchiwać w maluszka i nie przegapić najpiękniejszych chwil, które łatwo przeoczyć. W życiu bym nie zauważyła tych rzeczy, gdybym nie dawała sobie chwili na wyciszenie i odpoczynek. Niedługo, czyli w najbliższy poniedziałek odkryjemy, kto zamieszkuje moje ciało i nie będzie już "tym maleństwem", dzieckiem X, ale zostanie zweryfikowane i otrzyma swoje imie będąc tym samym, coraz bliżej naszych serc. Dowiemy się jaką ma płeć i nasz mały anonimek zostanie właścicielem własnej, uzupełnionej tożsamości w prezencie przedświątecznym. Mnóstwo ludzi czeka na ten moment. Chcecie byśmy to potem ogłosili? :D

ZAOPIEKOWANA

Piękne jest również to, że mnóstwo ludzi się o mnie troszczy. Ni stąd ni zowąd z niezauważanej Pauliny, zrobiła się pierwsza zauważana matka. Ludzie w moim otoczeniu myślą o tym, czy coś jest dla mnie bezpieczne, dbają by nic mi się nie stało. Nawet ci dla których jestem zupełnie obojętna, czyli świadomi mojej ciąży przypadkowi przechodnie. Wsród znajomych odpowiadam na miliony pytań o moje samopoczucie. Zostaje wpuszczana pierwsza w kolejkę i zwolniona z wielu prac. Oczywiście przykłady. Na praktykach w pierwszych tygodniach ciąży o poranku zmagałam się z wieloma koszmarnymi dolegliwościami. Czasem nie byłam w stanie dojechać na te zajęcia. Jednak nie było to problemem, bo z każdym dało się dogadać. Byli prowadzący bardziej i mniej wyrozumiali, ale żaden z nich nie robił mi pod górkę. Niektórzy zwalniali mnie wręcz ze wszystkich prac bym się nie przesiliła, a inni dlatego bym nie miała kontaktu z pacjentami przenoszącymi zarazki. Dużo to dla mnie znaczyło, gdyż takie podejście naszych opiekunów dawało mi uczucie spokoju, nie musiałam się niepotrzebnie stresować.
Pewnego razu na uczelni stałam 4h w kolejce do pokoju spraw socjalnych. Gdy kobieta zajmująca się tą działką dowiedziała się, że jestem w ciąży zdumiona powiedziała, żebym już nigdy więcej nie stała w kolejce, tylko, żebym od razu wchodziła do jej pokoju. Nigdy nie byłam aż tak uprzywilejowana, więc zrobiło mi się bardzo miło. Następnym razem faktycznie tak zrobiłam, a żeby nie wzbudzać ogólnego oburzenia mega długiej kolejki, zapytałam się pierwszej dziewczyny, czy wpuściłaby mnie z racji takiej a nie innej sytuacji. Ona objęła mnie ramieniem, skierowała w stronę reszty i krzyknęła głośno: "Wpuścimy koleżankę w ciąży pierwszą, co nie?", na co reszta "Taak." "No pewnie" "Możemy". Scena przekomiczna, ale podsumowując, znowu cieszyłam się, że jestem w ciąży, bo czegoś takiego bym nie doświadczyła. 
Mam koleżanki, które przynosząc jakieś smaczki na uczelnie z nikim się nie dzieląc, mówią że dla ciężarnej zrobią wyjątek. Albo, że miejsce w aucie mają przede wszystkim dla Pauliny, a reszta jak chce. Słysząc takie słowa czuję się wyróżniona i "zaopiekowana", czuję troskę tych wszystkich ludzi i ogromną wdzięczność, której nie umiem wyrazić. Moje najbliższe przyjaciółki nie chodzą na imprezy z alkoholem też poniekąd z mojego powodu. Solidaryzują się. Gdy jakaś osoba zaproponuje rozwiązanie, pomysł, który przekracza moje możliwości, niemal natychmiast wnoszą bunt, bo jak mówią "Paulina nie jest w stanie tego zrobić". Ktoś mnie wreszcie broni, ktoś myśli o mnie, czy mi wygodnie, czy dobrze się czuję, czy mam wszystko, czego mi potrzeba, deklarują pomoc w razie potrzeby. Nie trzeba nic mówić. Dobroć innych sama sypie się na mnie gaściami. Mam nadzieję, że oni wszyscy doświadczą tego kiedyś w swoim życiu. Tego im życzę. Wspaniały dar. Samo zainteresowanie innych moją osobą jest przeurocze, rzadko kiedy ktoś słuchał mnie z taką uwagą, pisał do mnie spontanicznie wiadomości o właśnie to samopoczucie. Zachodźcie w ciąże ;) Doświadczycie wielkoduszności :)) 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież