Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

        

Witajcie! A ja rosnę rosnę rosnę... Wreszcie widać, że mam brzuszek. Aktualnie nastał 20 tydzień czyli połowa drogi za nami. W międzyczasie pozbyłam się dwóch kilo, i zdążyłam przytyć ponad cztery, zemdlałam prawie trzydzieści razy, umyłam ponad piędziesiąt razy ręce po kantakcie z kotem, z którym mieszkam, przespałam pół życia i wyrosłam z prawie wszystkich swoich ciuchów. Ahh nigdy nie miałam takiego pokaźnego bilansu. Jednakże wpis stworzyłam nie po to by się nad tym wszystkim rozwodzić (przynajmniej nie w tym wpisie ;) a po to żeby się pochwalić, że znam już płeć naszego dziecka!!!

 

UWAGA UWAGA, GOTOWI?

 

 

 

 

 

 

 Będzie to dziewczynka <3

Nasza mała prześliczna księżniczka.
Wiem, że będzie śliczna, bo jest nasza, po drugie, halo halo, przecież już ją widziałam <3

 

 Jak to tego doszło? Pewnego dnia wypadła mi nagła, niezapowiedziana wizyta u ginegologa w zupełnie innym celu. Płeć mieliśmy poznać na wizycie tydzień później aczkolwiek, kiedy powiedziałam o tym lekarce stwierdziła, że bez sensu spotykać się tylko po to, żeby sprawdzić płeć, więć sprawdzimy ją od razu. Prawie pisnęłam na samą myśl o tej propozycji. Niestety nie było ze mną Leszka, ale to nic, tak byłam podniecona tym, że poznam kto zamieszkuje mój brzuszek, że zgodziłam się niemal natychmiast. Lekarka tym razem już nie miała wątpliwości jak za dwoma poprzednimi razami. Najpierw pokazała mi obraz USG i zapytała, co myślę. Strzeliłam w dziesiątkę! Była to dziewczynka! Po tym wszystkim z gabinetu wystrzeliłam jak z torpedy chcąc ogłosić nowinę całemu światu. Zapomniałam za wizytę zapłacić. Musiałam się wracać z wypiekami zawstydzenia na twarzy. Następnie wsiadłam do tramwaju i zaczęłam pisać do wszystkich, których miałam pod ręką w szybkim wyszukiwaniu. Na mojej twarzy wyrył się niezmywalny banan. Musiałam wyglądać jak świruska. Gdy już dojeżdżałam do domu, na koniec musiałam potwierdzić podejrzenia sąsiadów z wolna odsuwających się ode mnie w tramwaju o stanie mojego umysłu, bo mała tak zaczęła kopać po raz pierwszy, że aż mnie łaskotała, a ja podskakiwałam jak rażona prądem na siedzeniu. Nic mnie nie obchodziło. Tańczyłam z radości, że mogłam bliżej poznać moje dziecko oraz że mogłam nadać jej imie. Uczucie to było przecudowne.