Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Przez cały czas czułam się bardzo dobrze, od 33 do 35 tygodnia ciąży czasem tylko wieczorami bolały mnie plecy albo brzuch. Najgorsze, że lekarka zarządziła, że mam wytrzymać z postępującymi przygotowaniami mojego ciała do porodu do 37 tygodnia. Mało tu zależało ode mnie, a jedynym sposobem, który mógł na to pomóc było leżenie plackiem. Powiedziała, że nie zaleca mi nawet siedzieć. Nie było mowy o śniadaniu Wielkanocnym. Tak też zostałam skazana na niekończące się wylegiwanie, tym razem akurat wbrew mojej woli. Dodam, że po drodze miały być wyjazdowe święta Wielkanocne, musiałam nadzorować prace wykończeniowe naszego mieszkanka i wiele innych planów, które kłóciły się z tym poleceniem. Starałam się słuchać jak najprzykładniej i w ten sposób jestem w 39 tygodniu ciąży, noszę w sobie 3,5 kilogramowego zdrowego klopsika i zaczynam się niecierpliwić. Możliwe, że przedobrzyłam z tym leżeniem ;)

 Z moją uczelnią jeszcze się ze wszystkim nie rozliczyłam. Muszę napisać dwa egzaminy, zaliczyć egzamin zawodowy, napisać i obronić pracę licencjacką. Trochę zostało, a czasu bardzo niewiele. 

Po spędzonej majówce na działce w otoczeniu natury, przeprowadziliśmy się z Gdańska z Leszkiem do naszego nowego mieszkanka i już od 14 maja stacjonujemy tam każdą noc. Jestem taka szczęśliwa z tego powodu. Nareszcie na swoim. <3 Co prawda żyjemy na kartonach, ale jesteśmy szczęśliwi, bo to nasze kartony :p nasz bałagan. Zupełnie inaczej sprząta się wiedząc, że jedyną osobą jaka brudzi i zaburza twój porządek jesteś ty sam i twój mąż. Mamy naprędce zmontowaną kuchnię, w połowie wykończoną łazienkę, kupioną na szybko kanapę do spania, ale to wszystko napawa nas dumą za każdym razem , gdy pomyślimy sobie, że sami na to zapracowaliśmy. Oczywiście z pomoca Boga. Cudna sprawa.

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież