Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Myślałam, że ominie mnie problem tygrysich pasków na brzuchu. Jestem w końcówce 39 tygodniu ciąży, na koniec 36 otrzymałam swoje czerwone podłużne znamiona rodzicielstwa na skórze i mam ogólnie powoli dosyć. Dość bycia opuchniętą, wiecznie sapiącą jak parowóz, z bólami brzucha, lędźwi i krzyża, czasem i głowy jak się przemęczę. Dość mam korzystania z Leszka jako dźwiga za każdym razem gdy chcę się podnieść z kanapy, bo nie jestem w stanie o własnych siłach, albo Leszka jako koparki kiedy próbuję się przewrócić z boku na bok. Mam swoje plus 14kg i toczę się jak głaz. Wszystkie symptomy nadchodzącego porodu ucichły do tego stopnia, że słyszę jak Róża mówi, że jej jest za dobrze i zostaje do końca imprezy. Cokolwiek to znaczy. Bycie w ciągłym pogotowiu też męczy. Jak tylko gdzieś się wybieram, muszę obmyślić plan jak w razie czego przedostać się stamtąd do szpitala. 

Jeśli ktoś słyszał, że ciężarne bywają otępiałe, to dobrze słyszał. Ja też tak słyszałam. Nie raz siadam by napisać pracę dyplomową i idzie jak krew z nosa. Nawet jednego sensownego zdania. Nic. Ciężko wymyślić cokowiek. Można powiedzieć ociężała również na umyśle. Oczywiście jak tworze wpis jest zupełnie inaczej, jakieś otępienie wybiórcze ?  ;)

Często ktoś mnie pyta, czy boje się porodu. Otuż ja go wręcz niecierpliwie pragnę. Nie myślę w kategoriach, że napawa mnie obawą, że wolałabym już to mieć za sobą, absolutnie. Wypatruje każdego najmniejszego zwiastunu z ogromną radością. Wszystko dlatego, że chciałabym urodzić jak najszybciej i dlatego, że chciałabym urodzić naturalnie. Bez wywoływania, bez ingerencji lekarzy. Tego się właściwie boje dużo bardziej, że mój poród marzeń zmnieni się w salę operacyjną. Bóle którymi wszyscy straszą po pierwsze są czymś wspaniałaym, bo wtedy dokładnie czujemy co się dzieje z naszym ciałem, jak nasila się skurcz, ciało czuje, że nadchodzi ważne wydarzenie. Gdyby nie towarzyszyły temu żadne odczucia, obok porodu możnaby przejść prawie obojętnie. Jakikolwiek nie byłby to mocny ból, przeżywa się go jak i sam poród całym swoim jestestwem, emocjonalnie, fizycznie. To odnośnie samego bólu, który też można skutecznie złagodzić przechodząc przygotowanie psychosomatyczne. Trochę sobie poczytałam na ten temat i bardziej świadoma, czuję większą pewność siebie i podniecenie, odwrotność stresu. Stres obecny przy porodzie nasila napięcie mięśni, wyczerpanie psychiczne, rozproszenie zamiast skupienia, które przeszkadza ukierunkować całą energię na właściwy cel, a to wszystko potęguje ból. Po co to komu? :) Poród nie trwa 9 długich miesięcy, a od kilku do kilkunastu godzin. Da się go wytrzymać. Dam radę !  Byleby tylko był przy mnie mój kochany mąż ;]

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież